Czasem przychodzą ich więksi koledzy, z rogami, i o ile się dobrze doliczyłam poroże liczyło sobie cztery odnogi. Niestety tych większych jeszcze nie sfotografowałam, ale wszystko przede mną, pod warunkiem , że zdążę po aparat przybiec.
8 kwietnia 2015
Cieszyć się?
W sumie się bardzo cieszę , że przychodzą, nie boją się, ale.... No właśnie, mój żywopłot z wierzby! Już jest kilka wydeptanych przerw w ciągu krzaczków.
Czasem przychodzą ich więksi koledzy, z rogami, i o ile się dobrze doliczyłam poroże liczyło sobie cztery odnogi. Niestety tych większych jeszcze nie sfotografowałam, ale wszystko przede mną, pod warunkiem , że zdążę po aparat przybiec.
Czasem przychodzą ich więksi koledzy, z rogami, i o ile się dobrze doliczyłam poroże liczyło sobie cztery odnogi. Niestety tych większych jeszcze nie sfotografowałam, ale wszystko przede mną, pod warunkiem , że zdążę po aparat przybiec.
Świątecznie 2015
W tym roku zamiast karczochów takie zawieszki lub podkładki, jak kto woli.
Natomiast aura....taaa, na pewno nie na TE święta, ale i tak fajnie było, bo słońce choć na troszkę się pokazało.
Natomiast aura....taaa, na pewno nie na TE święta, ale i tak fajnie było, bo słońce choć na troszkę się pokazało.
3 marca 2015
Serwetka z promienistym wzorem .
PS : za to się ładnie zblokowała :))) prościutko jak trzeba :)))
Torebka
Chciałam obdarować , lubianą bardzo przeze mnie osobę czymś innym, czymś czego nie znajdzie w sklepie na wystawie. Długo myślałam i wymyśliłam torebkę...No tak, wymyślić a zrobić to jednak nie to samo, i zaczęły się schodki,..Niby takie proste, pewnie że proste, pod warunkiem że się potrafi, że się wie.
Ja nie wiedziałam, i zaczęłam robić tę torebkę niejako od drugiej strony, że tak to ujmę.Zanim doszłam do myśli że coś nie tak , to już trochę było zrobione, wychodziło mi, ale jakoś tak ...trudno mi było. Jak już zrobiłam i popatrzałam na to , to od razu wiedziałam co tu zrobiłam nie tak,ale nie prułam, bo wychodziło całkiem zgrabnie :).
O, takie :
Drugie ujęcie :
Środek został wykonany z siatki budowlanej. Takiej jakiej używa się do ocieplania budynków :). Siatka na tyle sztywna , że trzymała fason i na tyle elastyczna że dobrze się z nią pracowało. Całość obszyłam kontrastowym materiałem, zapięcie torebki jest magnetyczne. Uszy to połączenie drewna ze skórą.
Serwetki w motywem kwiatków w środku.
Można je kształtować dowolnie na długość i szerokość.
Widać na drugim zdjęciu niedostatki w blokowaniu, choć trzymałam się brzegu styropianu , jakoś się stało , że ten jeden moment mi uciekł, a ja tego nie zauważyłam. Pocieszeniem jet to, że jest to błąd do poprawienia przy okazji następnego blokowania.
One year later....żywopłotu 3200
W zeszłym roku wierzba mnie bardzo martwiła, jakoś nie bardzo było widać że się przyjęła. Chodziłam , oglądałam i byłam co raz to bardziej nie zadowolona, nie było widać że coś się dzieje.....
Odczepiłam się od niej, bo co się będę denerwować, wiadomo, szkoda wszystkiego : czasu, pracy i pieniędzy też.
W tym roku, lutowa , piękna niedziela, więc w samo południe kawa na tarasie. Siedzę sobie wygodnie na leżaczku i oglądam otoczenie, planując to i owo, aż mi się głowa jakoś sama odwróciła na drugą stronę, którą starannie omijałam. Patrzę i pierwsze co mi się rzuciło w oczy,to inny kolor patyczków
w ogólnym wyblakłym , suchym brązie. Taki fajny, żywy kolor, trochę czerwieni trochę ochry. Noooooooooo, to był moment jak się tam znalazłam, nie wiem czy minęły 2 sekundy. Patrzę i własnym oczom nie wierzę, a zaznaczam, miałam na nosie okulary. Wierzba! i to jaka! Znaczy udało się :))))
Wypatrzyłam od razu dwie ścieżki, jedna od zajęcy druga od jeleni i saren, zające nie niszczą a kopytne i owszem, ale co mi tam, niech mają :)) Jak się wierzba rozrośnie to będą się przepychać między gałązkami albo zrezygnują, chyba.
Jest nadzieja , że ten ugór będzie kiedyś zagospodarowany. Jak tylko wierzba urośnie, zagęści się, to kto wie? Może zaszaleję i posplatam jej witki jak płot, w piękną kratkę :) O, może taką ?
Odczepiłam się od niej, bo co się będę denerwować, wiadomo, szkoda wszystkiego : czasu, pracy i pieniędzy też.
W tym roku, lutowa , piękna niedziela, więc w samo południe kawa na tarasie. Siedzę sobie wygodnie na leżaczku i oglądam otoczenie, planując to i owo, aż mi się głowa jakoś sama odwróciła na drugą stronę, którą starannie omijałam. Patrzę i pierwsze co mi się rzuciło w oczy,to inny kolor patyczków
Wypatrzyłam od razu dwie ścieżki, jedna od zajęcy druga od jeleni i saren, zające nie niszczą a kopytne i owszem, ale co mi tam, niech mają :)) Jak się wierzba rozrośnie to będą się przepychać między gałązkami albo zrezygnują, chyba.
Jest nadzieja , że ten ugór będzie kiedyś zagospodarowany. Jak tylko wierzba urośnie, zagęści się, to kto wie? Może zaszaleję i posplatam jej witki jak płot, w piękną kratkę :) O, może taką ?
Zdjęcie znalezione u wujka Googla. Zastanawiam się tylko, czy starczy mi cierpliwości do tego, by 200 m bieżących zapleść w ten sposób......W sumie to też jakieś rękodzieło .
26 lutego 2015
Iskra, zabieg.
Nasza Iskierka została , zresztą zgodnie z umową, wysterylizowana. Nawet gdyby nie było takiego warunku w umowie podczas adopcji , i tak byśmy tak zrobili. Jak każdemu naszemu zwierzątku.Iskra jest dość oporna na komendy wszelakie, prócz : Iskra jedzenie!.
Nie wyobrażam sobie , gdyby tak się zdarzyło, tej bandy małych Iskierek, równie niepokornych i kochanych jak ona sama :)))) I tu nasunęła mi się od razu wizja, jak to szczeniaki kradną mi doniczki z sadzonkami, radośnie je wyrzucając z pojemnika i latają w okół domu w paszczuni. Ooooo nie, dziękuję bardzo.
Piszę o tym nie dlatego że to takie niecodzienne czy coś, ale dlatego, że nasza Pani Vet, przesympatyczna osóbka ( niewielkiego wzrostu, za to serce ma dwa razy takie jak ona wzrostu :) ) wykazała się ogromnym poczuciem smaku , doboru kolorów i fantazji :)).
Otóż, po zabiegu założyła psinie ,twarzowe bardzo, ubranko w kolorze zielonym. W kotki ...:)))
Nie wyobrażam sobie , gdyby tak się zdarzyło, tej bandy małych Iskierek, równie niepokornych i kochanych jak ona sama :)))) I tu nasunęła mi się od razu wizja, jak to szczeniaki kradną mi doniczki z sadzonkami, radośnie je wyrzucając z pojemnika i latają w okół domu w paszczuni. Ooooo nie, dziękuję bardzo.
Piszę o tym nie dlatego że to takie niecodzienne czy coś, ale dlatego, że nasza Pani Vet, przesympatyczna osóbka ( niewielkiego wzrostu, za to serce ma dwa razy takie jak ona wzrostu :) ) wykazała się ogromnym poczuciem smaku , doboru kolorów i fantazji :)).
Otóż, po zabiegu założyła psinie ,twarzowe bardzo, ubranko w kolorze zielonym. W kotki ...:)))
Zlewa się trochę psinka na tym zdjęciu, ale nie chciałam jej ruszać, po co jej przysparzać dodatkowego cierpienia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







